Eldan – 20 lat historii sukcesu

Dawno, dawno temu za górami, za lasami, za siedmioma rzekami… Tak zaczynają się bajki dla dzieci. Ale teraz nie przeczytacie bajki. To historia pisana przez samo życie. I chociaż w tej historii pewne rzeczy dzieją się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, uwierzcie, że nie zawsze było bajkowo.

„O dzielnym krawczyku”

Historia ma swój początek pod koniec lat 90-tych w Mielcu – niedużym mieście w województwie podkarpackim. Dwie młode kobiety – siostry Elżbieta i Danuta zwana przez wszystkich Kasią szukają pomysłu na życie. Ponieważ tradycje przedsiębiorcze od lat były w ich rodzinie, a ich pasją od dziecka było projektowanie ubrań i szycie, postanowiły to jakoś połączyć. Dziś chyba trudno powiedzieć dlaczego padło na odzież medyczną. Wiadomo jednak, że siostry od początku założyły, że ich produkty będą na najwyższym poziomie, zarówno pod względem użytych materiałów jak i standardów wykonania.

Kasia ze swoim mężem Piotrem i synem Pawłem, oraz Ela z synkiem Wojtkiem (na rękach Kasi)

Początki jak zawsze były bardzo trudne: szukanie dostawców, pracowników i co najważniejsze nabywców. Do dziś Ela wspomina jak jeździła po całej Polsce – miała zaplanowaną kilkudniową trasę i codziennie nocowała w innej miejscowości. Te poszukiwania pośredników były na tyle owocne, że z niektórymi współpraca trwa do dnia dzisiejszego. Kasia miała małe dzieci więc pilnowała wszystkiego na miejscu. Było jej o tyle łatwiej, że pierwsza siedziba ELDAN mieściła się w garażu na podwórku jej domu.

Pierwsza siedziba firmy ELDAN (nie ma nawet jeszcze szyldu)

„Siedmiomilowe buty”

Mimo, że na początku było naprawdę ciężko, zarówno założycielki jak i pierwsze pracownice wspominają te czasy z nostalgią. Na pierwsze targi, stomatologiczne, pojechały do Łodzi. Cztery kobiety pojechały dwoma samochodami załadowanym po dach regałami skręconymi przez męża Kasi, na podwórku przed firmą. Stoisko było tak małe, że ten sam samochód musiał pełnić rolę magazynu, zwłaszcza, że pod tym co zmieściło się na miejscu, zawaliły się półki. Trzeba je było przewiązać sznurkiem. Zainteresowanie przerosło jednak wszelkie oczekiwania, wejście na oblężone stoisko w końcu musiało zostać zastawione krzesłem. Te targi to był jednak moment przełomowy, po nich posypały się zamówienia, produkcja ruszyła pełną parą, firma mogła rozwinąć skrzydła.

„O rybaku i złotej rybce.”

Szybko zaczęło się też kurczyć miejsce. 80 m2 musiało pomieścić coraz większą liczbę maszyn, wielki stół do krojenia, stanowiska do prasowania, gwałtownie rozrastający się magazyn i pomieszczenie biurowe. W pewnym momencie zrobiło się naprawdę ciasno i chociaż udało się dobudować jeszcze jedno pomieszczenie i zyskać trochę dodatkowej przestrzeni, gdy tylko ustawiono tam nowe regały, stało się oczywiste, że to nie wystarczy na długo. Wspólniczki zaczęły się rozglądać za nową lokalizacją, i dwa lata później przenoszą się na Specjalną Strefę Ekonomiczną w Mielcu

Rozbudowa ELDAN na ul. Wolności

Tak wyglądał budynek na SSE w Mielcu, gdy siostry zdecydowały się go kupić.

To ostatnie chwile w „starym Eldanie”

Z perspektywy czasu Kasia i Ela, ale także najstarsze (stażem 😊)pracownice z olbrzymim sentymentem patrzą na tamto miejsce. Wspominając tamte czasy podkreślają rodzinną atmosferę jak tam panowała. Nigdy nie zapominano o uczczeniu imienin, czy ważniejszego święta kogokolwiek z zespołu ciastem.

Świętujemy Tłusty Czwartek 🙂

„Jaś i Małgosia”

Ponieważ firma znajdowała się wtedy na podwórku Kasi, jej dzieci szły po szkole najpierw do firmy, a dopiero później do domu. W końcu w ELDANIE można było myszkować pomiędzy regałami, a czasem wyszabrować od miłych pań przy maszynach szmatki z wyszytym na hafciarce kolorowym szlaczkiem, które świetnie sprawdzały się jako fartuszki dla lalek. Bliskość domu sprawiała, że łatwiej można było pogodzić prowadzenie firmy z obowiązkami domowymi. Gdy Kasi udało się uśpić najmłodszego synka Staśka, stawiała wózek przy otwartym oknie na podwórku i sama zasiadała do pracy cały czas mając syna na oku. Zresztą Ela również wspomina jak czasem, gdy nie miała z kim zostawić swojego synka, brała go do pracy późnym wieczorem, Wojtuś spał w foteliku postawionym na stole do krojenia, podczas gdy jego mama siedziała przy maszynie.

Właśnie po dzieciach widać jak czas upływa. Śpiący na stole syn Eli, dziś znajduje się w szermierczej światowej czołówce w kategorii juniorów, i rozpoczyna studia. Dzieci Kasi są dorosłe, a Stasiu to już nastolatek.

Maleńki Stasiu był od zawsze maskotką ELDANU

„Szewczyk dratewka”

W miedzy czasie siostry postanowiły wzbogacić swoja ofertę także i o obuwie. Spełniły marzenie o tym, aby ubierać swoich klientów od stóp do głów.  Chciały też „odczarować” nowoczesnym designem dostępne na rynku siermiężne chodaki. O tym jak powstają buty nie miały zielonego pojęcia, zupełnie inaczej jak w przypadku szycia. Od podstaw uczyły się, technologii i dobierania surowców. Jednak zawsze miały szczęście do pracowników – często to podkreślają. Dzięki temu, że znalazły wielu wykwalifikowanych specjalistów, udało im się stworzyć obuwie, które łączy w sobie wygodę potrzebną w pracy, jak i doskonały wygląd. Nie bez kozery od lat hasłem firmy ELDAN jest „ W pracy modnie i wygodnie”

„Obieżyświat”

Firma się rozrasta, ilość pracowników sprawia, że Kasia i Ela już nie są w stanie rozpoznać wszystkich swoich pracowników  – jest ich dziś blisko stu czterdziestu. Także stoiska na targach teraz obsługuje świetnie zorganizowana kilkuosobowa ekipa. Marka ELDAN jest dziś rozpoznawalna w kraju, a także poza jego granicami. Odzież oraz obuwie opatrzone metką ELDAN można kupić w takich krajach jak: Czechy, Słowacja, Litwa, Łotwa, Estonia, Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Chorwacja oraz w krajach Zatoki Perskiej.

Dziś Kasia i Ela mają ogromną satysfakcje, że udało im się stworzyć produkty z których mogą być dumne. Opłaciło się stawianie od początku na najwyższą jakość, a także na nowoczesne, nieco awangardowe projektowanie, które jednak wciąż trafia w gusta klientek chcących, aby ich strój do pracy był estetyczny i nie powtarzalny. Założycielki ELDANU na pewno mogą o sobie powiedzieć, że jeśli chodzi o odzież medyczną, stworzyły w Polsce nowy, własny trend i w końcu same zaczęły dyktować „co się nosi”.

Jak czuć się kobieco w strojach medycznych?

Ostatni artykuł na blogu był o tym jak kobiety dążyły aby tak samo jak mężczyźni móc nosić spodnie. Obecnie kiedy już od dawna kobiety mogą „chodzić w spodniach” znajdziemy wśród nich dosyć szerokie grono zwolenniczek dążących do podkreślenia ubiorem swojej kobiecości.

Wykonywanie zawodów medycznych wiąże się ze swego rodzaju uniformizacją. na szczęście czasy białych obszernych kitli już dawno minęły. Dziś moda medyczna oferuje nam szeroką gamę fasonów, kolorów i materiałów. Każdy może wybrać to w czym czuje się dobrze. W tym artykule chcemy pokazać Wam jak można podkreślać kobiecość w pracy w zawodach medycznych.

Sukienka

Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że sukienki to taka część garderoby, którą każda kobieta musi mieć w swojej szafie. No dobrze 😉 powinna mieć chociaż jedną. Sukienki, podkreślą atuty kobiecej sylwetki i dodają uroku. Odpowiednio dobrany fason sprawia, że mankamenty figury zostaną schowane. Sukienki zawsze kojarzą się z szykiem i elegancją. Warto jednak podkreślić, że sukienka nie musi oznaczać dopasowanego i obcisłego ubrania. Osoby ceniące sobie, wygodę mogą wybrać sportowe fasony.

Sukienki medyczne: [zobacz]

Spódnica

Kolejną częścią garderoby zarezerwowaną dla tylko dla kobiet jest spódnica. (Przymykamy tu oko na szkockie spódniczki, bo to wyjątek szczególny 😛) Tak jak w przypadku sukienek, spódnice również podkreślają kobiecą sylwetkę. Mają jednak jedną niewątpliwą przewagę nad nimi, dużo łatwiej jest dopasować taki strój do siebie. Panie, które mają niestandardową figurę i trudno jest im dobrać rozmiar sukienki, mają możliwość ubrać spódniczki w innym rozmiarze, niż góra garderoby. Spódnice dają nam możliwość większych kombinacji w stylizacjach, bo mając spódnice i bluzy możemy je ze sobą łączyć na wiele różnych sposobów i komponować własne niepowtarzalne stylizacje.

Spódnice medyczne: [zobacz]

 

Spodnie rurki

Chociaż w modzie męskiej, również zaczęły pojawiać się coraz węższe fasony, to jednak obcisłe spodnie nadal uchodzą za typowo „babskie.” Każda kobieta powinna mieć przynajmniej jedną parę idealnie dopasowanych spodni w swojej szafie. Dlaczego? Fasony typu „skinny”optycznie wyszczuplają i wydłużają nogi. Mogą jej nosić kobiety o każdej figurze. Kobiety o pełniejszych kształtach także, powinny jednak wybrać spośród nich spodnie z wyższym stanem i w ciemniejszych kolorach.

 

Spodnie damskie medyczne: [zobacz]

 

Buty na koturnie

Buty na koturnie wymyślili Grecy dla swoich aktorów aby było ich widać ze sceny.  I trzeba im przyznać racje, bo osoby wyższe rzeczywiście zwracają uwagę innych. Obuwie na koturnie nie tylko dodają kilku centymetrów, ale również wysmuklają nogę, a przy tym są bardzo wygodne i kobiece. Stanowią alternatywę dla szpilek na które kobiety pracujące w zawodach medycznych nie mogą sobie niestety pozwolić!

 

Obuwie damskie medyczne: [zobacz]

 

Oczywiście wiadomo, że kobiecości nie mierzy się długością spódnicy, głębokością dekoltu, czy wysokością obcasa.  Nie da się jednak zaprzeczyć, że strój jest tym, co w sposób bezpośredni kreuje nasz wizerunek. Jednak kobiecość to nie tylko wygląd zewnętrzny ani ubiór. To jest coś co ma się w sobie. To jest mądrość, wrażliwość, pewność siebie i poczucie szczęścia. Bez tego żadna twoja stylizacja nie będzie kobieca.

 

 

 

 

Historia kobiecych spodni

Jakiś czas temu pisaliśmy o tym jak mężczyźni zaczęli nosić spodnie. Ich niewątpliwym atutem nad tunikami była wygoda. Długo jednak świat nie chciał akceptować kobiet w spodniach. Dziś praktycznie żadna kobieta nie wyobraża sobie, że nie mogła by ich ubrać. Jak to się stało, że i kobietom w końcu przyzwolono na przywdziane tej części garderoby.

Najwcześniejsze podania wspominają o ubranych w spodnie żołnierkach Joannie d’Arc czy Emilii Plater. Ponoć jednym z powodów spalenia Joanny d’Arc na stosie był także fakt, że nosiła spodnie co świadczyło o jej buntowniczym charakterze. Emilia Plater chciała walczyć w powstaniu listopadowym Nie traktowano jej jednak poważnie, głównie przez jej płeć. Emilia postanowiła więc pokazać wszystkim powstańcom, że kobieta też może być wartościowym żołnierzem. Obcięła włosy i pojawiła się na miejscu zbiórki w spodniach i kompletnym mundurze.

     Joanna d’Arc – Źródło: https://pl.pinterest.com/

Jednym ze skutków Wiosny Ludów było powstanie pierwszej fali feminizmu, która zmierzała do definitywnej zmiany społecznego statusu kobiet. Panie stały się bardziej aktywne i podejmowały się nowych form spędzania wolnego czasu, które przystawały do tej pory tylko mężczyznom. Długa suknia przeszkadzała podczas gry w tenisa, jazdy na nartach, rowerze czy podczas górskich wędrówek. Spodnie stały się więc najpotężniejszym orężem feministek w walce równouprawnienie. Amerykańska aktywistka Amelia Jenks Bloomer w latach 50-tych XIX w. została wydawczynią kobiecego pisma „The Lily”, które w błyskawicznie uzyskało status najważniejszego pisma,  które propagowało idee feministyczne. Publikowała w nim artykuły dążące do zniesienia restrykcji wobec kobiecego ubioru. Na jego łamach zachęcała przede wszystkim do noszenia spodni, skrócenia spódnic i bielizny pod nimi. Projekty nowych elementów damskiej garderoby wychodziły z pod ołówka Elizabeth Smith Miller, i to ona wraz z Amelią wprowadziła model spodni, zwanych „bloomersami”, czyli szerokie, bufiaste pantalony zwężanych przy kostce.

Amelia Jenks Bloomer – Źródło: https://wikipedia.pl

Pod koniec XIX wieku damskie spodnie zaczynały zyskiwać aprobatę, kobiet które odgrywały znaczące role w społeczeństwie. Maria Skłodowska-Curie do jazdy na rowerze ubierała się w bermudy i podkolanówki. Słynna pisarka francuska George Sand, zakładała spodnie nie tylko po to aby zwrócić na siebie uwagę i uchodzić za ekstrawagancką, ale przede wszystkim dlatego, że męski strój był tańszy. Po odejściu od męża i przeprowadzce z dwójką dzieci do Paryża jest sytuacja finansowa była dość ciężka i nie stać ją było na drogie damskie suknie. Później gdy była sława i jest status materialny znacznie się poprawił nadal ubierała męskie stroje twierdząc, że są prostu wygodne.

George Sand – Źródło: https://pl.pinterest.com/

Sarah Bernhardt paryska wybitna aktorka, z powodzeniem wcielała się w liczne role męskie. Spodnie były dla Sarah nie tylko kostiumem teatralnym, często zakładała je nawet na co dzień, niestety panie chcące ja naśladować narażały się ma kpiny przechodniów, a czasami zakazywano im także wstępu do restauracji.

Sarah Bernhardt – Źródło: https://wikipedia.pl

Kolejnym przełomowym krokiem w historii spodni damskich była kolekcja Paula Poireta z 1912 roku, w której zaproponował stroje o orientalnym rodowodzie, przypominające kreacje z „Baśni tysiąca i jednej nocy” Były to haremki – wygodne, szerokie spodnie z nogawkami zawiązanymi wstążką na wysokości kostki. Jednak nadal kobiety noszące takie spodnie spotykały się ze wzgardą.

Projekt Paula Poireta – Źródło: https://wikipedia.pl

Kobiecych spodni nie mogło zabraknąć na pokazach Coco Chanel najsłynniejszej ówcześnie projektantki mody.  Coco lansowała spodnie jako element damskiego stroju rekreacyjnego. Zawsze zaznaczała, że elegancka kobieta powinna wiedzieć, kiedy może pozwolić sobie na ich założenie. Chanel doskonale rozumiała kobiety swoich czasów,  dzięki niej do dziś nosimy wiele fasonów spodni.

Coco Chanel –  Źródło: https://wikipedia.pl

Dopiero wybuch pierwszej wojny światowej sprawił, że damskie spodnie doczekały się społecznej akceptacji. W nowych okolicznościach suknie okazały się zupełnie niepraktyczne. Mężczyźni ruszyli na fronty, a kobiety przejęły ich obowiązki a co za tym idzie także i strój.  W międzywojennej Europie, kobiece spodnie, choć poprawne politycznie, zakładane były okazjonalnie. Coraz więcej aktorek i artystek lansowało spodnie na ulicach i salonach. Jedną z nich była Marlene Dietrich, przez złośliwców zwana „najlepiej ubranym mężczyzną Hollywood.”

Marlene Dietrich Źródło: https://www.flickr.com

Po II wojnie światowej kobiety, już nie oddały raz osiągniętych zdobyczy modowych. Widok kobiety w spodniach przestał kogokolwiek dziwić, a wręcz stał się naturalny i dobrze widziany, zarówno w państwach zachodnich, jaki i w reżimach socjalistycznych.