„Rodząca się historia” – czyli historia akuszerek.

Od niepamiętnych czasów kobiety wspierały się wzajemnie podczas porodu. Przy porodach asystowały zwykle kobiety, które same były już matkami, albo takie które miały doświadczenie w przyjmowaniu porodów, a także opiece nad niemowlętami. Najczęściej były to mężatki: krewne, sąsiadki czy też miejscowe baby. Zanim stały się akuszerkami nazywano je dzieciobiorkami,  powituchami lub też babkami. To one dbały, by narodziny nowego członka społeczności przebiegły bez komplikacji, ale też wspierały psychicznie przyszłe matki. Często ta funkcja była przekazywana z matki na córkę. Wiedza w tym temacie była przekazywana z pokolenia na pokolenie.

Marmurowa tablica przedstawiająca rodzącą kobietę, znaleziona w Ostii, antycznym mieście portowym starożytnego Rzymu.

Żródło: ciekawostkihistoryczne.pl

 

Jedną z pierwszych „akuszerek” o których wspomina historia jest średniowieczna kobieta Trotula de Ruggiero. Była ona jedną z wykładowczyń pierwszej medycznej szkoły w Salerno. To były czasy gdy dopiero odkrywano podstawowe zasady medycyny – w tym znaczenie higieny. Trotula była pionierką jeśli chodzi o postulowanie zachowania odpowiednich środków ostrożności, które pozwalały na przebieg porodu bez większych komplikacji. Sugerowała, że zarówno akuszerka jak i rodzącą powinny zwrócić szczególna uwagę na higienę rąk, która była niezbędna biorąc pod uwagę bezpieczeństwo kobiety i dziecka. Trotula nie tylko praktykowała rewolucyjne jak na tamte czasy metody położnicze i ginekologiczne, ale także napisała poradnik pt. „De passionibus mulierum ante in et post partum” (O cierpieniu kobiety przed, w trakcie i po porodzie). Jest on uznawany przez historyków za początek położnictwa i ginekologii jako nauk medycznych w ogóle. Trotula zawarła w nim wiedzę m.in. o różnego rodzaju chorobach i przypadłościach, które mogą spotkać kobietę przed porodem, w jego trakcie jak i po. Pisała również o zdrowym trybie życia kobiet w ciąży – m. in. o odpowiedniej diecie czy umiarkowanym wysiłku fizycznym. Jej dzieło cieszyło się ogromnym zainteresowaniem szczególnie wśród lekarzy – mężczyzn, którzy mieli braki w wiedzy w tej dziedzinie.

 

Trotula di Ruggiero 

Żródło: kobieta.wp.pl/

 

Szesnastowieczny Kościół dokładał wszelkich starań, by kontrolować pracę akuszerek. Uchwalono regulamin zabraniający podawania rodzącym napojów czy maści które miały uśmierzyć ból. Na kobietach odbierających poród ciążył obowiązek ochrzczenia dziecka, jeśli podejrzewała, że dziecko w krótkim czasie mogło umrzeć. Dlatego każda z nich musiała nosić ze sobą wodę święconą. Lekarze mężczyźni próbowali, także wedrzeć się tego damskiego świata, jednak proces ten następował bardzo powoli.

Na polskich ziemiach akuszerka jako profesja wyodrębniła się najprawdopodobniej w XVI w., Zajmowały one miejsce w szeregach krakowskich bractw. Już w pierwszej połowie XVI w. do Bractwa Ubóstwa Chrystusowego należała jedna akuszerka, a w latach 1540–43 trzy akuszerki były członkiniami Bractwa Świętego Ducha. Pierwszą polską położną, o której możemy wyczytać z kart historii była żona radcy krakowskiego Jana Ulla (rok ok. 1555) „stała za doktora i zwłaszcza białogłowom w tych chorobach była pomocna”. W XVI wieku w Polsce zaczęła powoli rozwijać się edukacja dotycząca obowiązków akuszerki, a pierwszy polski podręcznik z zakresu położnictwa, traktat „O rodzeniu dziatek” wydano już w 1521.

 

Niemiecka rycina zapewne z XVI wieku.

Żródło: http://www.lisak.net.pl/

 

W 1626 roku francuska akuszerka Maria Luiza Bourgeois opublikowała rozprawę na temat położnictwa. W kręgu jej zainteresowania były wszelkie anomalie: obumarłe lub zniekształcone płody, poronienia, szukała przyczyn niepłodności. Dzięki niej kobiece choroby stały się przedmiotem badań ówczesnej medycyny. Zyskała sławę już za swoich czasów i stała się akuszerką panującej monarchii. Szacuje się, że Maria Luiza odebrała ponad 2000 porodów. Kładła nacisk na zachowanie higieny podczas narodzin dziecka i jako pierwsza opisała proces oddzielania się łożyska.

Maria Luiza Bourgeois

Żródło: wikipedia.pl

 

W XVII i XVIII wieku powoli mężczyźni – lekarze zaczynali zastępować akuszerki, przy narodzinach dzieci. Spopularyzowaniu tego trendu pomogły klinki położnicze, gdzie każdej rodzącej udzielano darmowej pomocy bez względu na status społeczny czy rasę. Dziewiętnastowieczne akuszerki nie tylko odbierały porody i zajmowały się pielęgnowaniem kobiet w połogu. Do ich obowiązków należała również troska o właściwe odżywianie noworodka i opieka nad nim. Cieszyły się powszechnym zaufaniem lokalnej społeczności.

Dziś akuszerki zostały zastąpione położnymi, wśród nich zdarzają się także panowie. Takie osoby są zatrudnione na etacie, lub mają własną działalność. Tylko położna, która ma odpowiednie kwalifikacje, wykształcenie musi być wpisana na listę położnych. Bezprawne wykorzystywanie tytułu zawodu: położna lub położnik jest niezgodne z prawem i grozi karą grzywny.

Dziś coraz częściej powraca się do korzeni. Część rodzących zamiast szpitala wybiera domowe zacisze. Mimo, że o funkcjonowaniu ciała człowieka wiemy już tak wiele nadal pojawienie się na świecie nowego życia, to wydarzenie mistyczne i pełne magii.